Część czwarta:
-Yhym, dobra. Więc co z tą pracą domową?- zapytałam
-Dobra, chodź do mnie- powiedział Tristian
Poszliśmy do domu pani Sorweskiej i usiedliśmy w kuchni. Cały blat był pokryty książkami i zeszytami. Usiadłam na jednym z wysokich krzeseł, a on zrobił to samo.
-Wiec co to za zadanie? – zapytałam
- Żadne. Wszystko już zrobiłem. – uśmiechną się
- To po co mnie tu ściągnąłeś? – odwzajemniłam uśmiech
- Koledzy nie uwierzą że taka piękna dziewczyna była w moim domu- przysuną się w moją stronę
- Tristian, czy ty mnie podrywasz?- popatrzyłam mu w oczy
- Może. Ty naprawdę mnie nie pamiętasz?
- Yy, a powinnam?
- Mieszkałem tu kiedy byliśmy dziećmi. Nie pamiętasz „swojego chłopca Trisa” ? – zaśmiał się
- To ty?- wiele lat temu jeszcze przed odejściem mojego ojca całe dnie spędzałam z Tristianem. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Przypomniałam sobie że naprawdę nazywałam go swoim chłopcem. Lecz kiedy wyjechał przez całe dwa tygodnie nie wychodziłam z pokoju i płakałam w poduszkę.- Jeju, jak ja za tobą tęskniłam- wychyliłam się i go przytuliłam. Ale zaraz przypomniałam sobie kim jest teraz. Chciałam się odsunąć lecz on przytulił mnie mocniej.
- Ja też za tobą tęskniłem- powiedział w moje włosy
- Nie przeszkadzam?- usłyszałam za sobą rozbawiony głos pani Sorweskiej
- Ups- odsunęłam się od Tristiana i NA PEWNO się zaczerwieniłam
- Stara miłośnie rdzewieje- zaśmiała się sąsiadka
Chłopak również się zaśmiał zbierając książki do plecaka. Kiedy zebrał wszystko chwycił mnie za rękę.
- To my już pojedziemy do szkoły. Kaja mnie podwiezie. Wrócę po lekcjach.- powiedział babci
- Tylko ucz się i dobrze zachowuj. A ty Kaja pilnuj mojego wnusia. Choć o to raczej nie muszę się bać.
-Dowidzenia- powiedziałam kiedy chłopak wyciągał mnie za rękę z domu.
Znaleźliśmy się przed moim samochodem. Otworzyłam drzwi.
- Wsiadaj. Ja zaprowadzę Zyzię i zaraz wrócę.
-Okej.
Weszłam do domu. Oparłam się o drzwi nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. W moim samochodzie siedzi przystojny facet, który na dodatek był moim najlepszym przyjacielem.
Jest to już ostatni wpis. Nie doczekałam się komentarzy więc kończę pisanie bloga.
Cya :3
-Yhym, dobra. Więc co z tą pracą domową?- zapytałam
-Dobra, chodź do mnie- powiedział Tristian
Poszliśmy do domu pani Sorweskiej i usiedliśmy w kuchni. Cały blat był pokryty książkami i zeszytami. Usiadłam na jednym z wysokich krzeseł, a on zrobił to samo.
-Wiec co to za zadanie? – zapytałam
- Żadne. Wszystko już zrobiłem. – uśmiechną się
- To po co mnie tu ściągnąłeś? – odwzajemniłam uśmiech
- Koledzy nie uwierzą że taka piękna dziewczyna była w moim domu- przysuną się w moją stronę
- Tristian, czy ty mnie podrywasz?- popatrzyłam mu w oczy
- Może. Ty naprawdę mnie nie pamiętasz?
- Yy, a powinnam?
- Mieszkałem tu kiedy byliśmy dziećmi. Nie pamiętasz „swojego chłopca Trisa” ? – zaśmiał się
- To ty?- wiele lat temu jeszcze przed odejściem mojego ojca całe dnie spędzałam z Tristianem. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Przypomniałam sobie że naprawdę nazywałam go swoim chłopcem. Lecz kiedy wyjechał przez całe dwa tygodnie nie wychodziłam z pokoju i płakałam w poduszkę.- Jeju, jak ja za tobą tęskniłam- wychyliłam się i go przytuliłam. Ale zaraz przypomniałam sobie kim jest teraz. Chciałam się odsunąć lecz on przytulił mnie mocniej.
- Ja też za tobą tęskniłem- powiedział w moje włosy
- Nie przeszkadzam?- usłyszałam za sobą rozbawiony głos pani Sorweskiej
- Ups- odsunęłam się od Tristiana i NA PEWNO się zaczerwieniłam
- Stara miłośnie rdzewieje- zaśmiała się sąsiadka
Chłopak również się zaśmiał zbierając książki do plecaka. Kiedy zebrał wszystko chwycił mnie za rękę.
- To my już pojedziemy do szkoły. Kaja mnie podwiezie. Wrócę po lekcjach.- powiedział babci
- Tylko ucz się i dobrze zachowuj. A ty Kaja pilnuj mojego wnusia. Choć o to raczej nie muszę się bać.
-Dowidzenia- powiedziałam kiedy chłopak wyciągał mnie za rękę z domu.
Znaleźliśmy się przed moim samochodem. Otworzyłam drzwi.
- Wsiadaj. Ja zaprowadzę Zyzię i zaraz wrócę.
-Okej.
Weszłam do domu. Oparłam się o drzwi nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. W moim samochodzie siedzi przystojny facet, który na dodatek był moim najlepszym przyjacielem.
Jest to już ostatni wpis. Nie doczekałam się komentarzy więc kończę pisanie bloga.
Cya :3
Tagi:
Historia
31.08.2011 o godz. 08:30
komentuj (0)
Część trzecia:
Może to banalne, ale czułam się jak by wszystko dookoła znikło. Był tylko On. Nie przypominał Justina Biebera ,Sterling Knight czy Mata Lantera. On był tak zwyczajny, a jednocześnie było w nim coś niepowtarzalnego. Był wyższy ode mnie o kilka centymetrów. Jego brązowe włosy w artystycznym nieładzie idealnie pasowały do błękitnych oczu, które wpatrywały się w moją skromną osobę. Dopiero później zauważyłam kwitnący na jego ustach BOSKI uśmiech. Ubrany był w koszulkę (http://antler.pl/pl/10-anatomy-koszulka-eye.html) , nażucconą na nią koszulę
(http://www.neckermann.com.pl/start.php?pr_id=744962&gr_id=1029&ppp=9) ,dżinsy(http://www.wedwoje.pl/ dzinsymeskie;cross;jeanswear;co,artykul,6602.html?foto_id=1#gallery_0) i trampki (http://sklep.futbolowo.pl/product-zun-5258-Trampki-Converse-CT-AS-Print-Hi-C108931.html). Uśmiechnęłam się. Pomyślałam że mamy prawie identyczny styl. Mój uśmiech odblokował u niego jakąś blokadę. Nagle powoli ruszył w moją stronę. Wówczas zauważyłam co trzyma na rękach. Mała biała kuleczka w postaci mojego psieska.
-Osz, kurczę – mruknęłam
-Hym, dzięki za miłe przywitanie.- powiedział z uśmiechem śliczny nieznajomy.
-Oj, poczekaj chwilkę zaraz skoczę do domu po serpentyny- odpowiedziałam szczerząc się jak głupia.
-Nie dość że śliczna to jaszcze jaka zabawna- zobaczyłam błysk wesołości w jego oku
-Dziękuję, chyba.
-Więc, znalazłem chyba coś co należy do ciebie- podał mi Zyzię
-Dzięki- przejęłam od niego sunię
-Jestem Tristian- wyciągną rękę w moją stronę
-Miło mi- uścisnęłam jego dłoń
-Wiesz ,normalni ludzie w tym momencie mówią jak mają na imię- uśmiechną się szerzej
-Wiesz, ja nie jestem normalnym człowiekiem- odpowiedziałam- więc… Mieszkasz u pani Sowerskiej?
-Jestem jej wnukiem- powiedział- i właśnie od dziś będę uczęszczał do twojego liceum
-O! A do której klasy będziesz chodził?- zapytałam, bo naprawdę mnie to zainteresowało
-Do twojej. Babcia się o to postarała.
-A masz czym dotrzeć do szkoły? – Oby nie ( xd)
-Nie, a co?- śmiesznie poruszył brwiami- Chcesz mnie podwieźć?
-Haha. Jestem po prostu miła.
-Tak, jasne. Udam że nie widziałem jak na mnie patrzyłaś.
-Masz bardzo wysokie mniemanie o sobie. To mam cię podwieźć?
-Jasne, jeśli możesz. A i mam do ciebie 2 prośby.
-Mów. Spróbuję je spełnić.
-Pierwsza: Mogła byś pomóc mi w pracy domowej? Muszę ją odrobić, a nic nie rozumiem.
-Myhym, jasne. A ta druga prośba?- spytałam z nadzieją w głosie
-Może wybrała byś się ze mną na randkę ?
Oj ;C Wcale nie dostaje komentarzy ;<
Bd płakać xd Błagam was jeśli wchodzicie na mojego bloga pozostawcie posobie chociaż 1 kom. ; >
Z góry dziękuję ; *
Może to banalne, ale czułam się jak by wszystko dookoła znikło. Był tylko On. Nie przypominał Justina Biebera ,Sterling Knight czy Mata Lantera. On był tak zwyczajny, a jednocześnie było w nim coś niepowtarzalnego. Był wyższy ode mnie o kilka centymetrów. Jego brązowe włosy w artystycznym nieładzie idealnie pasowały do błękitnych oczu, które wpatrywały się w moją skromną osobę. Dopiero później zauważyłam kwitnący na jego ustach BOSKI uśmiech. Ubrany był w koszulkę (http://antler.pl/pl/10-anatomy-koszulka-eye.html) , nażucconą na nią koszulę
(http://www.neckermann.com.pl/start.php?pr_id=744962&gr_id=1029&ppp=9) ,dżinsy(http://www.wedwoje.pl/ dzinsymeskie;cross;jeanswear;co,artykul,6602.html?foto_id=1#gallery_0) i trampki (http://sklep.futbolowo.pl/product-zun-5258-Trampki-Converse-CT-AS-Print-Hi-C108931.html). Uśmiechnęłam się. Pomyślałam że mamy prawie identyczny styl. Mój uśmiech odblokował u niego jakąś blokadę. Nagle powoli ruszył w moją stronę. Wówczas zauważyłam co trzyma na rękach. Mała biała kuleczka w postaci mojego psieska.
-Osz, kurczę – mruknęłam
-Hym, dzięki za miłe przywitanie.- powiedział z uśmiechem śliczny nieznajomy.
-Oj, poczekaj chwilkę zaraz skoczę do domu po serpentyny- odpowiedziałam szczerząc się jak głupia.
-Nie dość że śliczna to jaszcze jaka zabawna- zobaczyłam błysk wesołości w jego oku
-Dziękuję, chyba.
-Więc, znalazłem chyba coś co należy do ciebie- podał mi Zyzię
-Dzięki- przejęłam od niego sunię
-Jestem Tristian- wyciągną rękę w moją stronę
-Miło mi- uścisnęłam jego dłoń
-Wiesz ,normalni ludzie w tym momencie mówią jak mają na imię- uśmiechną się szerzej
-Wiesz, ja nie jestem normalnym człowiekiem- odpowiedziałam- więc… Mieszkasz u pani Sowerskiej?
-Jestem jej wnukiem- powiedział- i właśnie od dziś będę uczęszczał do twojego liceum
-O! A do której klasy będziesz chodził?- zapytałam, bo naprawdę mnie to zainteresowało
-Do twojej. Babcia się o to postarała.
-A masz czym dotrzeć do szkoły? – Oby nie ( xd)
-Nie, a co?- śmiesznie poruszył brwiami- Chcesz mnie podwieźć?
-Haha. Jestem po prostu miła.
-Tak, jasne. Udam że nie widziałem jak na mnie patrzyłaś.
-Masz bardzo wysokie mniemanie o sobie. To mam cię podwieźć?
-Jasne, jeśli możesz. A i mam do ciebie 2 prośby.
-Mów. Spróbuję je spełnić.
-Pierwsza: Mogła byś pomóc mi w pracy domowej? Muszę ją odrobić, a nic nie rozumiem.
-Myhym, jasne. A ta druga prośba?- spytałam z nadzieją w głosie
-Może wybrała byś się ze mną na randkę ?
Oj ;C Wcale nie dostaje komentarzy ;<
Bd płakać xd Błagam was jeśli wchodzicie na mojego bloga pozostawcie posobie chociaż 1 kom. ; >
Z góry dziękuję ; *
Tagi:
Historia
Część druga :
-Cześć mamo.- Powiedziałam wchodząc do kuchni
-Kaja! Co ty robisz tu tak wcześnie?! Nie dość, że sama wstajesz to jeszcze budzisz matkę!- Wpadła w szał moja kochana rodzicielka.
-Mamuś, idź spać. Ja zjem śniadanie i wybiorę się na spacer z Zyzią.
-Idę, idę. Już dobrze nie poganiaj mnie!- Wrzasnęła- nie masz prawa tak się do mnie zwracać! Kim ja tobie jestem?! Koleżanką?! Nie będziesz nazywać własną matkę szmatą! Nie masz takiego prawa! Nie pozwalam! Słyszysz?! Nie pozwalam?!
I nagle błysk w jej oku powiedział mi, że to już jest koniec.
-Dobranoc kochanie. Śpij słodko.- Pochyliła się nad widocznym tylko dla niej człowieczkiem i cmoknęła powietrze. Wdrapała się na górę i usłyszałam huk zamykanych drzwi. Zaczynam bać się zostawiać ją samą. Sąsiadka –Pani Sowerska- przychodzi, rozmawia z matką, bądź obserwuję ją z okna w swoim domu. Każdy człowiek mieszkający na naszej ulicy wie o chorobie mojej matki i każdy, nawet, jeśli jestem temu przeciwna, stara się za wszelką cenę mi pomóc.
-Zyźka!- Zawołałam- Idziemy!
Nagle przy moich nogach ukazała się biała kulka w postaci mojej suni. (http://lubin.olx.pl/west-highland-white-terrier-piekne-szczenieta-z-rodowodem-iid-56240090)
-Jesteś kruszynko- jak zawsze rozczuliłam się na widok mięciutkiej kuleczki liżącej mnie po twarzy. Zyziuchnę dostałam od mojej przyjaciółki Sary(prośba jednej z czytelniczek; 3), która
Jest moim zupełnym przeciwieństwem. Ja-prawie 18 letni rudzielec o niebieskich oczach, wysoki jak wieża Eiffla, o zupełnie płaskim brzuchu, ładnych cyckach, nogach długich jak barowy stołek (cytat z „Szeptem” B.F.) I „anielskiej” (zdaniem Sary) buźce, niczym nie przypominam niziutkiej, niebieskookiej, brunetki z kilkoma kilogramami nadwagi, cudownym uśmiechem i bardzo trudnym charakterem, z którym nie potrafią poradzić sobie nawet nauczyciele.
Otworzyłam drzwi i wyszłam na podwórko. Na podjeździe stał mój samochód (http://superauto24.se.pl/auto/kobiecy-samochod-roku-2011-oto-najlepsze-samochody-dla-pan_183795.html). Otworzyłam drzwi i rzuciłam torbę na wycieraczkę od strony pasażera.
-Zyzia!- Wydarłam się – Zyźka chodź tu natychmiast!
Ale nie zobaczyłam jak zwykle białej plamki biegnącej w moją stronę.
-Zyziu nie chowaj się! – Krzyknęłam
Nagle drzwi domu pani Sowerskiej otworzyły się, a w nich pojawił się ON.
Postanowiłam dodać ją jeszcze dziś (22.08) ponieważ tak jak napisała yuiatachi poprzednia była krótka. Proszę o komentarze ! Mój blog odwiedziły 44 osoby a komentarze zostawiły tylko 4 :C
Z góry dziękuję ! ; *
-Cześć mamo.- Powiedziałam wchodząc do kuchni
-Kaja! Co ty robisz tu tak wcześnie?! Nie dość, że sama wstajesz to jeszcze budzisz matkę!- Wpadła w szał moja kochana rodzicielka.
-Mamuś, idź spać. Ja zjem śniadanie i wybiorę się na spacer z Zyzią.
-Idę, idę. Już dobrze nie poganiaj mnie!- Wrzasnęła- nie masz prawa tak się do mnie zwracać! Kim ja tobie jestem?! Koleżanką?! Nie będziesz nazywać własną matkę szmatą! Nie masz takiego prawa! Nie pozwalam! Słyszysz?! Nie pozwalam?!
I nagle błysk w jej oku powiedział mi, że to już jest koniec.
-Dobranoc kochanie. Śpij słodko.- Pochyliła się nad widocznym tylko dla niej człowieczkiem i cmoknęła powietrze. Wdrapała się na górę i usłyszałam huk zamykanych drzwi. Zaczynam bać się zostawiać ją samą. Sąsiadka –Pani Sowerska- przychodzi, rozmawia z matką, bądź obserwuję ją z okna w swoim domu. Każdy człowiek mieszkający na naszej ulicy wie o chorobie mojej matki i każdy, nawet, jeśli jestem temu przeciwna, stara się za wszelką cenę mi pomóc.
-Zyźka!- Zawołałam- Idziemy!
Nagle przy moich nogach ukazała się biała kulka w postaci mojej suni. (http://lubin.olx.pl/west-highland-white-terrier-piekne-szczenieta-z-rodowodem-iid-56240090)
-Jesteś kruszynko- jak zawsze rozczuliłam się na widok mięciutkiej kuleczki liżącej mnie po twarzy. Zyziuchnę dostałam od mojej przyjaciółki Sary(prośba jednej z czytelniczek; 3), która
Jest moim zupełnym przeciwieństwem. Ja-prawie 18 letni rudzielec o niebieskich oczach, wysoki jak wieża Eiffla, o zupełnie płaskim brzuchu, ładnych cyckach, nogach długich jak barowy stołek (cytat z „Szeptem” B.F.) I „anielskiej” (zdaniem Sary) buźce, niczym nie przypominam niziutkiej, niebieskookiej, brunetki z kilkoma kilogramami nadwagi, cudownym uśmiechem i bardzo trudnym charakterem, z którym nie potrafią poradzić sobie nawet nauczyciele.
Otworzyłam drzwi i wyszłam na podwórko. Na podjeździe stał mój samochód (http://superauto24.se.pl/auto/kobiecy-samochod-roku-2011-oto-najlepsze-samochody-dla-pan_183795.html). Otworzyłam drzwi i rzuciłam torbę na wycieraczkę od strony pasażera.
-Zyzia!- Wydarłam się – Zyźka chodź tu natychmiast!
Ale nie zobaczyłam jak zwykle białej plamki biegnącej w moją stronę.
-Zyziu nie chowaj się! – Krzyknęłam
Nagle drzwi domu pani Sowerskiej otworzyły się, a w nich pojawił się ON.
Postanowiłam dodać ją jeszcze dziś (22.08) ponieważ tak jak napisała yuiatachi poprzednia była krótka. Proszę o komentarze ! Mój blog odwiedziły 44 osoby a komentarze zostawiły tylko 4 :C
Z góry dziękuję ! ; *
Tagi:
Historia
Siemcia ; 3
Mam na imię Kaja. Niedawno skończyłam 16 lat.Mam też konto na IMVU (można to poznać to po avku ;>). Postanowiłam założyć tego bloga, ponieważ posiadam (zdaniem humanistek) niejaki talent. Będę codziennie publikować tu część napisanej przeze mnie historii. Zacznę dziś:
Część pierwsza :
Ogień. Czerwone języki płomieni pieszczą ściany, dach i resztę mojego domu. On tam jest. Boże! Umrze! Ale przecież potrafi nad tym zapanować! Więc czemu nic nie robi?! Czemu się nie ratuje?! Muszę mu pomóc! Muszę! Wbiegam do domu i kieruję się w stronę salonu. Rozglądam się i widzę przebiegającą w oddali postać. Jak to?- Myślę- Przecież…. Odwracam się i ..
Później widzę już tylko ciemność.
12 miesięcy wcześniej
-Kaja! Wstawaj bo spóźnisz się do szkoły-Słyszę jak przez mgłę głos mojej rodzicielki.
-Myhym- mruczę.
-Kaja!
Sięgam po zegarek stojący przy moim łóżku. 3.30. Choroba matki coraz bardziej daje we znaki. Od 6 lat choruję na zespół Parkinsona. Kiedy ojciec się o tym dowiedział zostawił mnie, 11 letnią dziewczynkę, z chorą matką. Podczas ostatniej wizyty u lekarza, odkryto u mamy raka trzustki. Jest on praktycznie niemożliwy do wyleczenia. Zostały jej niecałe 3 miesiące życia. Jutro kończę 18 lat. Codziennie budzę i zasypiam z myślą że już jutro może jej zabraknąć.
-Już wstałam!- krzyczę i powoli człapię do łazienki. Mogę wykorzystać ten czas na długą kąpiel. Zanużam się w wannie pełnej gorącej wody i odpływam w marzeniach..
Jego delikatne dłonie na moich biodrach, jego jędrne usta muskające delikatnie moją szyję..
-Kaja! Gdzie jesteś?!
Koniec relaksu. Owinięta ręcznikiem forte przechodzę po puchatym dywanie w moim pokoju, kierując się w stronę garderoby. Nakładam moje ulubione dżinsy (http://szafa.pl/c2222032-przecierane-dzinsy.html) do białej koszulki (http://szafa.pl/c5607662-biala-koszulka-z-nadrukiem.html) i trampek (http://www.we-dwoje.pl/modne;trampki,tag,92802.html). Biegnę do lustra i robię delikatny makijaż. Chwytam sweter (http://szafa.pl/c5388292-dlugi-rozowy-sweter.html), torbę pełną książek(http://forum.szafa.pl/36/788016/torba-na-ramie-do-szkoly.html) i biegnę na dół, zmierzyć się z chorobą i ekscesami mojej matki.
Podoba się? Proszę o szczere komentarze, ponieważ nie wiem czy mam dodawać kolejne części.
Mam na imię Kaja. Niedawno skończyłam 16 lat.Mam też konto na IMVU (można to poznać to po avku ;>). Postanowiłam założyć tego bloga, ponieważ posiadam (zdaniem humanistek) niejaki talent. Będę codziennie publikować tu część napisanej przeze mnie historii. Zacznę dziś:
Część pierwsza :
Ogień. Czerwone języki płomieni pieszczą ściany, dach i resztę mojego domu. On tam jest. Boże! Umrze! Ale przecież potrafi nad tym zapanować! Więc czemu nic nie robi?! Czemu się nie ratuje?! Muszę mu pomóc! Muszę! Wbiegam do domu i kieruję się w stronę salonu. Rozglądam się i widzę przebiegającą w oddali postać. Jak to?- Myślę- Przecież…. Odwracam się i ..
Później widzę już tylko ciemność.
12 miesięcy wcześniej
-Kaja! Wstawaj bo spóźnisz się do szkoły-Słyszę jak przez mgłę głos mojej rodzicielki.
-Myhym- mruczę.
-Kaja!
Sięgam po zegarek stojący przy moim łóżku. 3.30. Choroba matki coraz bardziej daje we znaki. Od 6 lat choruję na zespół Parkinsona. Kiedy ojciec się o tym dowiedział zostawił mnie, 11 letnią dziewczynkę, z chorą matką. Podczas ostatniej wizyty u lekarza, odkryto u mamy raka trzustki. Jest on praktycznie niemożliwy do wyleczenia. Zostały jej niecałe 3 miesiące życia. Jutro kończę 18 lat. Codziennie budzę i zasypiam z myślą że już jutro może jej zabraknąć.
-Już wstałam!- krzyczę i powoli człapię do łazienki. Mogę wykorzystać ten czas na długą kąpiel. Zanużam się w wannie pełnej gorącej wody i odpływam w marzeniach..
Jego delikatne dłonie na moich biodrach, jego jędrne usta muskające delikatnie moją szyję..
-Kaja! Gdzie jesteś?!
Koniec relaksu. Owinięta ręcznikiem forte przechodzę po puchatym dywanie w moim pokoju, kierując się w stronę garderoby. Nakładam moje ulubione dżinsy (http://szafa.pl/c2222032-przecierane-dzinsy.html) do białej koszulki (http://szafa.pl/c5607662-biala-koszulka-z-nadrukiem.html) i trampek (http://www.we-dwoje.pl/modne;trampki,tag,92802.html). Biegnę do lustra i robię delikatny makijaż. Chwytam sweter (http://szafa.pl/c5388292-dlugi-rozowy-sweter.html), torbę pełną książek(http://forum.szafa.pl/36/788016/torba-na-ramie-do-szkoly.html) i biegnę na dół, zmierzyć się z chorobą i ekscesami mojej matki.
Podoba się? Proszę o szczere komentarze, ponieważ nie wiem czy mam dodawać kolejne części.
Tagi:
Historia


